U mnie - WoW czasem dla rozluźnienia, w przerwie od nauki. Puzzle Quest prawie skończony - postanowiłam odświeżyć grę z dzieciństwa. Aczkolwiek nie sądziłam, że będzie się to wiązało z okupacją mojego komputera przez mamę - i jej narzekaniem na brak polskiej wersji językowej. :3
Mount and Blade Warband - genialnie <3

rywam sobie z modyfikacją pozwalającą na zostanie zwykłym żołnierzem - nie muszę się przejmować polityką, rekrutować, zbierać pieniądze na żołd... Ja go dostaję!

Heroes, jak od dłuższego czasu, ale tym razem wersja online

W wiedźmina - geeeniaaalne <3 Śni mi się teraz po nocach

(czy to oznacza, że za dużo czasu spędzam na wybijaniu potworów i wiewiórów? xd ) Ogółem - zakochałam się w tej grze
Poza tym - też Herosi online

*Cerx mi pokazała

*
Łowowow, ja również w Wiedźmina! Którą część, jeśli wolno spytać? Ja aktualnie w dwójkę :3
U mnie aktualnie na tapecie gra Diablo 3
Natomiast ja zakochałam się w grze Wiedźmin, aktualnie zmagam się z drugą częścią (pierwsza lepsza).
Oho, widzę fani Wiedźmina w natarciu

I dobrze, bo to dobra gra.
Ja jakimś wielkim graczem nie jestem, choć swoje za uszami w tej materii mam.
Od dzieciaka czuję słabość do strategii, głównie starej daty. Wychowywałam się na Lords of the Realm (pewnie starsze od większości z Was :]), Heores III, Age of Empire II, Knights and Merchants i Tropico. Do tych gier wracam czasami, pogram ze 2 dni i znów odstawiam w kąt. Ale stara miłość nie rdzewieje.
Z innej beczki to sporo się też namordowałam stworów w Diablo II, Morrowind i Sacred.
A potem przyszedł mały przełom, gdy dałam się wciągnąć w serię Assassin's Creed. Łyknęłam I i II w dwa tygodnie. Krótko potem wyszedł Brotherhood i już byłam stracona dla świata. Dołączyłam do pewnego forum fanowskiego, szybko zostałam tam moderatorem i wsiąknęłam w ekipę na niemalże 4 lata. Nie ogarniam już co prawda najnowszych części z tej serii, ale do staroci wracam z ochotą.
To taka moja sprawdzona "baza" gier, która daje radę oderwać mnie od świata. A gdy nie mam aż tyle czasu... to odpalam zwykłego, windowsowego Sapera. I jest ogień! Rozwalam poziom "zaawansowany" w ~120 s ^^
Jako, że
@Lafia poprosiła mnie o to bym dał znać, czy gra This War of Mine jest faktycznie tak dobra, jak mówią recenzję, pragnę podzielić się z Wami wszystkimi moją opinią.
Po pierwsze - zachwycił mnie ponury klimat, niezwykle przytłaczający i świetnie wprowadzający w nastrój cierpienia i rezygnacji. Składa się na niego świetna muzyka oraz nieustanna gra świateł, czerni i bieli. Ponadto świetną dla mnie jest reakcja na warunki klimatyczne, jak deszcz czy zimno.
Po drugie - mechanika jest cudowna. Każdy przedmiot zabrany do plecaka musi być przydatny, inaczej zajmie cenne miejsce. Każda pomyłka, każda decyzja niesie za sobą jakieś skutki - od głodówki bohaterów przez trzy dni, aż po śmierć któregoś z naszych domowników. System wytwarzania przedmiotów też jest świetnie dopracowany, dzięki czemu można grać na wiele sposobów, to jest - wyrabiać broń i okradać innych, destylować alkohol i przeznaczać go na handel, czy może zająć się ogrodem i pułapkami na zwierzęta, a w rezultacie żyć samodzielnie. I co wybrać?
Po trzecie - przeraziły mnie wybory moralne. Odczułem je o wiele bardziej aniżeli w Mass Effect, gdzie przecież stanowiły niemalże fundament mojego świetnego odbioru gry. O ile w tym świetnym space-opera wywarły na mnie ogromny wpływ, to tutaj, w This War of Mine... wyrzuciły mnie sprzed komputera totalnie zmiażdżonego i wyzutego z radości. Dramatyczna decyzja, jaką musiałem podjąć - ograbić staruszków, czy pozwolić umrzeć z głodu mojemu kompanowi? Brrr... Aż boję się tego, co będzie dalej.
Podsumowując - gra jest p r z e g e n i a l n a. Każde nieleczone skaleczenie może zabić członka drużyny, zły stan moralny spowodowany zabójstwem lub kradzieżą może doprowadzić do depresji a w rezultacie samobójstwa lub odejścia z grupy.