Aleatha

Pełna wersja: GTA:SA Role Play
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Jak już się chwaliłem niektórym osobom z forum - mam za sobą pewną przeszłość w role playu nie tylko literackim, ale i "gejmingowym" - dłuuugo długo grałem w fikcyjnym gangu San Rifa Familia - latynoamerykanie, latynosi, lojalność, braterstwo, kodeks honorowy; stamtąd też znam Strasznika Smile

Turkus, nasz kolor. Niejeden fikcyjny brat oddał za niego życie (pozdrowienia dla Carla Millera, niejakiego C-Dogga) Smile
[Obrazek: nowe006.png]

Tutaj screen naszego varrio - dzielnicy. Nie graliśmy gangu stricte ulicznego, więc naszą siedzibą była taka ot chata na wzgórzu, z którą wiąże się dużo wspomnień.
[Obrazek: objectpack.png]

Organizowaliśmy kiedyś turniej walki, jakąś forsę można było wygrać, poustawiać zakłady.
[Obrazek: samp599cropvert.jpg]

Paru nas było, zgrana ekipa. Myślę że przez organizację przewinęło się około dwadzieścia osób - przynajmniej za mojego szefowania, bo w czasach kiedy ja byłem tylko Vato, nie Jefe, w szczytowym momencie było nas około trzydziestu aktywnych (!) członków. Wszystko to za Zettorina, z którym wciąż mam kontakt, a który był dla mojej postaci jak ojciec - nauczył go honoru, szacunku i przede wszystkim - lojalności. To wszystko przełożyło się na to, że Ci wszyscy ludzie stawali murem, gdy tylko jeden z nich był zagrożony albo obrażany. Zett z tego co wiem też nie był założycielem Rify, ale myślę, że to właśnie on nakierował ją na dobre tory - usunął jakąkolwiek żądzę pieniądza, nadał bratniej miłości i szacunku do koloru, dzielnicy i przyjaciół.
Do liczby dwudziestu za mojego szefowania doliczamy wszystkie osoby nie należące do organizacji - tj. mieszkańcy dzielnicy, którzy dopiero zdobywali szacunek u gangu. Bo przecież nie wystarczyło przyjść i powiedzieć że chce się dostać bandanę Smile Niejaki Carl Miller na swoją przynależność do rodziny czekał dwa miesiące.
[Obrazek: samp496t.png]


[Obrazek: sdaud.jpg]
Graliśmy przede wszystkim zgraną rodzinę - coś więcej niż paru ziomków próbujących zasmakować forsy i szybkich wózków czy adrenaliny. Uczyliśmy przyszłych żołnierzy honoru i lojalności - wiele z tego wyciągnąłem.

[Obrazek: 4945845wisiorekkrzyzzel.jpg]


13 III 2012
Kodeks San Rifa Familia
1. Jefe jest jak ojciec. Słuchaj się go, przeżył tu najwięcej i wie co mówi.
2. Lojalność to cecha na której zbudowani jesteśmy. Bądź gotowy poświęcić za swoich życie.
3. Honor i odwaga to cnoty, dzięki nimi jesteś w Rifie.
4. Nie krzywdź ludzi, którzy nic Ci nie zrobili. Omijaj bezsensownych konfrontacji.
5. Kobieta Cię urodziła, szanuj ją.
6. Szanuj wyżej postawione członka gangu, gdyż wie więcej od Ciebie i jest bardziej zasłużony. Za to co przeżył dla gangu należy mu się respekt.
[i]Mat Montrey na podstawie kodeksu Roberto Martineza z II XII 1987 roku.




[Obrazek: beztytuuopv.jpg]
Jest i Mat Montrey - bo tak się moja postać nazywała Smile Grałem w Rifie dwa lata - Rifa pod różnymi nazwami - San Rifa Familia, East Side Rifa, Rifa Criminalz', oddział na południu South Side Rifa (który nie wytrzymał zbyt długo - parę dni i wróciliśmy na główną dzielnicę)

Co wyciągnąłem z projektu?
Masę doświadczenia jeśli chodzi o odgrywanie postaci w role playu - zarówno w GTA, jak i literackim.
Znajomych - poznałem naprawdę wielu fajnych ludzi, z częścią do dziś utrzymuję kontakt. Były próby zebrania choć części starej ekipy, wystąpiłem wtedy z pomysłem zrobienia sobie małej pamiątki - tutaj są efekty.

[Obrazek: zetttile.jpg]

Nie wypaliło - ot, po prostu. Brakło czasu, może chęci, były małe konflikty między nową ekipą (ludźmi spod mojej ręki, bo później starzy Jefe porzucili projekt i tylko ja go kontynuowałem, z racji mojego przywiązania do tej konkretnej rodziny) a starymi ludźmi - Rifa Mata to nie Rifa bo nie ma starego Jefe - niestety, tak wyszło.
Sporo się nauczyłem - o honorze, lojalności i oddaniu. Być może brzmi to głupio lub patetycznie - ale myślę że to zrozumiecie - do postaci bardzo łatwo się przywiązać. Szczególnie kiedy wczuwamy się w klimat na masę sposobów - używając slangu hiszpańskiego, odpalając dobry chicano-rap, siedząc na dzielnicy, odgrywając wszelakie akcje. Z tymi ludźmi odegrałem masę strzelanin, masę postrzałów;
sama akcja wręczania bandany była czymś świętym - na ten dzień czekali wszyscy - zarówno przyjmowany (który jeszcze nie wiedział o swoim przyjęciu, bo było ono niespodzianką), jak i członkowie. Bo dostać bandanę nie było łatwo - trzeba było sobie zapracować na szacunek.
Co jeszcze wyniosłem? Około 400-500 screenów z gry, które ciągle mam na dysku.
Ogarnę jeszcze później tutaj jakiegoś screena z ustawki albo strzelaniny : >

Cała dzielnica, bez cięć:
[Obrazek: samp611i.png]


Jak obiecałem - ze strzelanin niestety mało, z ustawek też, bo z reguły się grało i naparzało a nie robiło screeny Laugh

Tutaj zieloni z Grove Street mnie zaatakowali:
[Obrazek: samp462qu.png]

Po jakimś spotkaniu gdzie załatwialiśmy bodajże broń; mój wóz - czerwone muscle:
[Obrazek: samp254br.png]

Ktoś kradł nam broń - zaraz przed polowaniem.
[Obrazek: przedakcj.png]

Jest i ustawka:
[Obrazek: gtasa2011082112012415.jpg]
Pisalem na forum, ale napisze tutaj. Jestem pod wrażeniem Mat! Good Job!
S R F dla nas trzy litery święte Laugh Prawdziwy Old School, czegoś takiego już nigdzie nie znajdziesz.
Tak. Ta grafa : ) Starsze gry są o wiele lepsze od większości /nie wszystkich/ teraźniejszych gier. Ja z GTA nie mam dużego doświadczenia, kiedyś ot. grałem trochę, ale to nic takiego. Czasem fajnie jest kogoś zabić : D *wzrok mordercy*

A przyjaźnie mogą się nawiązać wszędzie. Trzeba się znaleźć po prostu o dobrej porze w dobrym miejscu, nic więcej nie trzeba robić : ) Choć czasem trudno odróżnić znajomego od przyjaciela.

Temat bardzo ciekawy. Wczytałem się Laugh
Ta jest - tylko tym razem patrzymy na inny wymiar odgrywania postaci - nie literacki. W grach RPG nie mamy stricte całkowitej wolności, natomiast przy grze którą budujemy sami, możemy odegrać wszystko - obalenie republiki, stan wojenny, post-apokalipsę Laugh
[Obrazek: samp629f.png]

Ot Rifa mi się przejadła - tyle już czasu grałem, tyle już osób mnie i tak olało, dałem spokój. A motocykliści...
Straszniku, jak tylko pojawisz się w grze to na forum pojawią się wspólne zdjęcia z przejażdżek. W dodatku kołuję jeszcze Hergrotha, ten to był zapalony motocyklista; do tego będzie z nami jeździł Marr0r.
[Obrazek: samp645xm.png]
[Obrazek: samp640c.png]
A filma z jutuba wrzucisz?
Tysiu, gramy gramy!
Stron: 1 2